Prezentacje, wystąpienia, mowy – trening mentalny

Enrico Caruso, zapytany kiedyś, jak przygotowuje się do koncertu, odpowiedział: „Już na wiele godzin przed pierwszą odsłoną jestem cały myślami na scenie. Oczyma wyobraźni widzę orkiestrę, mogę bez trudu rozpoznać dyrygenta i czuję, jak podłoga wibruje pode mną. Widzę też publiczność i siebie samego, stojącego ponad nią. I proszę sobie wyobrazić: słyszę siebie samego, jak śpiewam i złości mnie każdy błąd, każdy fałszywy ton tak, jakby działo się to rzeczywiście.

To, co opisuje Caruso, jest niczym innym, jak właśnie duchowym przygotowaniem do zbliżającego się występu lub prezentacji i doskonałym przykładem swego rodzaju mentalnego treningu. Król tenisa, Boris Becker, przed każdym turniejem próbował przedstawić sobie boisko oraz przeciwnika wraz z wszystkimi jego możliwymi reakcjami. Kolarze przemierzają w wyobraźni każdy z etapów wyścigu na długo, zanim wesprą stopy na pedałach rowerów; narciarze zaś szusują po ośnieżonych stokach gór.

Również i Wy, Drodzy Czytelnicy, możecie z powodzeniem wypróbować tę metodę. Zamknijcie oczy, a następnie spróbujcie wyobrazić sobie, jak stoicie podczas prezentacji przed zgromadzonym audytorium. Zastanówcie się, jakimi słowami chcielibyście rozpocząć swoje wystąpienie publiczne i postarajcie się wychwycić ewentualne  błędy lub potknięcia. A teraz, niechaj Wasze „wewnętrzne oko” zatrzyma się na publiczności. Kto gdzie siedzi? Kto jest Wam życzliwy, a kto wręcz przeciwnie? Jakie dygresje, uwagi, a nawet protesty mogłyby się pojawić i jak należałoby na nie zareagować?

Ktoś mógłby teraz zaoponować, że tego rodzaju trening mentalny w przypadku „spontanicznej wypowiedzi” nie jest w ogóle możliwy, z banalnie prostego powodu – braku czasu. Taka hipoteza jest wszelako tylko częściowo prawdziwa. To oczywiste, że możecie nie mieć scenariusza (wypisz-wymaluj) na „konkretny” przypadek. Ale możecie przecież zawczasu „przetrenować” rozmaite sytuacje – a wówczas wystarczy Wam zaledwie kilku sekund na mentalne przygotowanie.

prezentacja

Posłużmy się przykładem, który zilustruje to, o co nam tutaj chodzi.

Wyobraźcie sobie następującą sytuację: Znaleźliście się na przyjęciu urodzinowym i żona jubilata prosi Was – jako przyjaciela domu – abyście wystąpili ze stosownym, krótkim przemówieniem. Oczywiście, zgadzacie się, prosząc wszakże o kilka minut na zastanowienie. Zdanie: „Nie chciałbym mówić bzdur” – wypowiedziane lekko i okraszone dodatkowo miłym uśmiechem – z miejsca zjedna Wam sympatię, a zarazem zapewni odpowiednią „dawkę” czasu, którego bezwzględnie potrzebujecie na ułożenie kilku spontanicznie brzmiących zdań. Mentalny trening nie powinien ograniczać się wyłącznie do przygotowania jakiegoś konkretnego wystąpienia. Sztukę przemawiania warto ćwiczyć ciągle, wykorzystując różne okazje. Jeżeli np. zostaniecie zaproszeni na przyjęcie lub oficjalną uroczystość na cześć jednego z kolegów, powinniście znacznie wcześniej, na wszelki wypadek, zastanowić się nad, „ewentualnym wystąpieniem, nad doborem słów optymalnych” na tę okoliczność. I jeśli nawet, koniec końców, nie poproszą Was o krasomówczy popis, to taka „sucha zaprawa sportowa? z pewnością Wam nie zaszkodzi. Również dlatego, że dzięki niej macie sposobność porównania wystąpienia innych mówców tym, które sami przygotowaliście. Ponadto, jest to szczególnie korzystna okazja do zebrania dodatkowych informacji, które z powodzeniem będziecie mogli spożytkować przy następnej nadarzającej się sytuacji.

Możesz także spróbować nauczyć się tego w expresowym tempie np. podczas szkolenia dotyczącego prezentacji, wystąpień publicznych i autoprezentacji.

Ważne przy tym, aby podczas takiego przygotowania nie oszukiwać samego siebie. Lepiej zaopatrzyć się w zdrową dawkę samokrytycyzmu i wyłapać swoje słabości. Jeśli nie należy się do wytrawnych mówców, jest wielce prawdopodobne, że będziecie .stosować mniej lub bardziej częste pauzy, a potok wypowiadanych’ przez Was słów nie popłynie, niestety, wartkim nurtem. Poza tym, mogą się Wam przydarzać rozmaite przejęzyczenia; być może mówicie też zbyt cicho, a wówczas należy liczyć się z mało sympatycznymi okrzykami „głośniej, głośniej”.

W czasie mentalnego treningu należy wyobrazić sobie wszystkie czyhające zewsząd niebezpieczeństwa, a następnie zawrzeć w „scenariuszu” takie reakcje, które z wielkim prawdopodobieństwem doprowadzą Was do happy endu. Jeżeli będziecie trzymać się konsekwentnie starannie obmyślanej zawczasu taktyki, wówczas z pewnością uda się Wam uniknąć nieprzewidzianych problemów, które mogą zaskoczyć mniej doświadczonego „spontanicznego mówcę” .